Próbuje, kombinuje, smakuje.
RSS
czwartek, 28 kwietnia 2011
Ryż zapiekany z jabłkami

No i witam wszystkich po świętach! Tak jak pisałam parę dni ( i parę kilo : ) temu do mojego zimnego na chwilę obecną Kołobrzegu wróciłam we wtorek, ale cały czas coś było do zrobienia - zawalili nas w szkole, przyjechała rodzinka mojego Ł. i cały czas gdzieś latam. Teraz też na szybko bo w lodówce chłodzi się masa na pralinki, a jeszcze muszę się spakować, bo.. w sobote znowu wyjeżdżam! :) Wraz z moimi ukochanymi, acz trochę zwariowanymi kuzynkami i ich znajomymi z akademika będziemy roznosić pewne malownicze jeziorko :). Wrócę w poniedziałek (prawdopodobnie), ale zanim znów dodam tu jakiś przepis będę musiała dojść do siebie po majówce :). Karta pamięci pęka w szwach, masa przepisów do wstawienia, a czasu niestety jak zwykle za mało- jak mnie to denerwuje! Ale dość tej prywaty.

 

Dzisiaj coś bardzo szybkiego, pysznego i zapewne każdemu kojarzącego się z dzieciństwem. Super śniadanko, obiad i kolacja - jak kto woli :)

 

Ryż zapiekany z jabłkiem:


 

Skadniki:

- 2 torebki ryżu

- 3-4 jabłka

- duży jogurt naturalny

- garść rodzynek

- łyżka cukru ( ja użyłam brązowego)

- pół łyżeczki cynamonu

- garść płatków owsianych

- łyżeczka masła

 

Ryż gotujemy wdg. przepisu na opakowaniu. Jabłko tarkujemy i mieszamy z cukrem, rodzynkami, cynamonem i 3/4 opakowania jogurtu naturalnego. Naszynie żaroodorne smarujemy masłem, układamy warstwami ryż i jabłka. Na wierzch wylewamy resztę jogurtu i posypujemy płatkami owsianymi. Zapiekamy w piekarniku nastawionym na 160' przez ok. 20 min.

 Jeżeli mamy czas, chęci i ochotę możemy ugotować ryż na mleku :)

Smacznego!

 

p.s. może ktoś mi pomoże - co mogę upiec sobie na ognisku, na patyku? fanką kiełbasy nigdy nie byłam, a coś jeść trzeba! :) dodam, że jeżeli zacznę za bardzo cudować banda studenciaków popęka za śmiechu :)

sobota, 23 kwietnia 2011
Wielkanocna łąka
Zaraz zabieram walizki i ruszam żeby spędzić Wielkanoc w rodzinnym gronie.. wrócę we wtorek wieczorem, więc może coś napiszę. 
Przedstawię Wam przepis na ciasto, które sama wymyśliłam i które zabieram ze sobą na Wielkanoc.

Wielkanocna łąka



Jest to ciasto na kruchym kakaowym spodzie, który ma za zadanie udawać
glebę. Następną warstwę stanowi zielona galaretka agrestowa zalewająca
ananasa. Na galaretce mamy delikatny krem jogurtowy, który przez dodanie
zielonego barwnika stał się łąką. Łąką pełną pełną zajączków,
kwiatuszków, jajeczek, króliczków i wszystkiego co wielkanocne. :)

Przygotowanie..

Ciasto:
- 2 szklanki mąki pszennej
- kostka margaryny Kasi
- 4 żółtka
- 50 g. cukru pudru
- szczypta soli
- łyżeczka proszku do pieczenia
- łyżka kwaśnej śmietany
- kopiasta łyżeczka kakao

Krem:
- 1 duży pojemnik jogurtu naturalnego
- 4 łyżki cukru pudru
- 1 opakowanie cukru waniliowego
- 1 żółtko
- łyżka żelatyny
- 5g. zielonego barwnika spożywczego
- mała śmietana 36%

Ponadto:
- 1 opakowanie galaretki agrestowej
- ananas w puszce
- kilka czekoladowych zajączków, kurczaczków, baranków – pełna
dowolność
- kilka ozdobnych kwiatków
- marcepan
- czekolada biała/gorzka

Wszystkie składniki posiekać z Kasią i szybko zagnieść, chłodzić w
lodówce przez ok. pół godziny. Po schłodzeniu wyłożyć ciastem
wysmarowaną tłuszczem blachę - w moim przypadku była to tortownica
(średnica 24cm). Piec w temp. 180’ przez ok. 25 min.
W międzyczasie przygotować galaretkę agrestową według przepisu na
opakowaniu.
Na ostudzonym cieście poukładać plasterki ananasa i zalać je
tężejącą galaretką. Odczekać aż galaretka całkiem stężeje.
Przygotować krem – Łyżkę żelatyny i zielony barwnik rozpuścić w ¼
szklanki wody, odstawić do ostygnięcia. Jogurt zmiksować z cukrem
pudrem, cukrem waniliowym i żółtkiem. W osobnym naczyniu ubić
śmietanę kremówkę i połączyć ją z masą jogurtową, do całości
dodać żelatynę z barwnikiem i całość razem wymieszać.
Krem wyłożyć na galaretkę i poukładać na nim czekoladowe zające,
marcepanowe jajeczka i kurczaczki*, a także ozdobne kwiatki.

*Marcepanowe jajeczka i kurczaczki formujemy z marcepanu a następnie
obtaczamy je w rozpuszczonej w kąpieli wodnej białej lub gorzkiej
czekoladzie – odstawiamy do ostygnięcia. Jajka możemy dodatkowo
ozdobić lukrowymi mazakami tworząc pisanki.




Smacznego!


A korzystając z okazji życzę Wam wszystkim - pogodnych, ciepłych, pysznych, wesołych, spędzonych w rodzinnym gronie świąt Wielkiej Nocy.
 I oczywiście mokrego dyngusa! Trzymajcie się ciepło, buziaki.

piątek, 22 kwietnia 2011
Królewskie śniadanko.. czyli bułeczki irlandzkie z bananellą :)

Dzisiaj naprawdę sobie dogodziłam. Chyba jedno z najfajniejszych śniadań w moim życiu, nigdzie nie trzeba było się spieszyć, było beztrosko, pysznie, słodko i.. cudownie!


Bułeczki irlandzkie z bananellą:

Na zachętę całość:



Bułeczki irlandzkie:

-250 g mąki pszennej

-200g. mąki razowej

-1 jajko
-400 ml maslanki (ja w ramach eksperymentu użyłam maślanki straciatella, wyszło fajnie, zamiast maślanki może być też kwaśne mleko albo kefir)
-płaska łyżeczka sody oczyszczonej (jak dacie więcej bułeczki mogą wyjść zielono-żółte, a soda będzie mocno wyczuwalna)
-1 łyżka cukru (dałam trzcinowy)
-rodzynki

- cynamon


Mąkę przesiać do miski, dodać sode ,rodzynki, cynamon  i cukier, wszystko wymieszać.Do osobnego naczynia wlać maślanke i wbić jajko, mokre składniki dodać do suchych  . Wszystko wymieszać najlepiej rozłożonymi ' w grabki ' palcami, przełożyć na posypaną mąką stolnice i nie ugniatać, uformowac delikatnie walek i odrywać kawałki (takie poszarpane kwadraciki :) -  tak przygotowane bułeczki wyłożyć na blache posypaną mąką. Piec w temp 200 stopni ok. 15-20 min. W czasie pieczenia doglądajcie bułeczki.

Przepis podpatrzyłam dwa dni temu w programi Rachel Allen na TVNStyle. Bułeczki te można robić dosłownie na każdy sposób - bez dodatków takich jak rodzynki, cukier, cynamon - czyli zwykłe. Można też je zrobić z ziołami, papryką, czosnkiem - na słono, na ostro, na słodko. Na obiad, śniadanie, kolacje - po prostu idealne :) Ich największą zaletą jest to, że robi się je jakieś pół godzinki (z pieczeniem!) i smakują pysznie.

W orginale użyta była tylko mąka pszenna, ale ja oczywiście musiałam dodać razowej, bo przecież.. ' dla zdrowotności ' :)



A to właśnie smakowite bułeczki :)


Bananella:

Z cudeńskiem tym po raz pierwszy zetknęłam się na blogu 'Dziś mam ochotę na' i od razu wiedziałam, że zakocham się w tym kremie - po prostu nie można się oderwać! Oczywiście ja jak to ja, trochę zmieniłam, żeby było ' po mojemu' :)


Składniki:

-2 dojrzałe banany

-50g gorzkiej czekolady dobrej jakości

-1/2 szklanki cukru ( ja dałam trzcinowy)

-łyżka soku z cytryny

-1/2 łyżeczki cynamonu

- trochę orzechów laskowych


Banany obieramy ze skórki i kroimy w półplasterki, dusimy razem z sokiem z cytryny, cynamonem i cukrem około 5-7 minut. Zdejmujemy z ognia i dodajemy startą gorzką czekoladę, czekamy aż całość się rozpuści.  Wrzucamy orzechy laskowe i traktujemy całość blenderem. Przelewamy bananellę do słoiczka i jeśli nam się uda przechowujemy w lodówce - nam się to nie udało.. zniknęła gdzieś i nikt nie wie gdzie! :)



Bananella w wyjątkowo efektownym słoiczku po dżemie truskawkowym (haha), niestety nie miałam niczego ładniejszego na stanie, ale moi drodzy - liczy się wnętrze!



A teraz pędzę robić ciasto na wielkanoc! Trzymajcie kciuki.


Na pożegnanie jeszcze jedno zdjęcie - czyli jak znikają bułeczki.. :



 

 

 

 

czwartek, 21 kwietnia 2011
Drożdżowe króliczki i kurczaczki

Na święta wyjeżdżam (jak co roku), ale zewsząd zasypują mnie przepisy na przysmaki wielkanocne.. i jak tu nie ulec pokusie zrobienia 'czegoś świątecznego' :). Przepis ten znalazłam na blogu Magiczna kuchnia i jestem zachwycona cudeńkami, które mi powychodziły. Nie są one może jakieś wybitnie piękne, bo nigdy nie miałam zdolności manualnych, ani nic z tych rzeczy.. ale są po prostu pocieszne. :). Mój kochany kurczaczko-króliczek zrobił na ich widok cudowną minkę, a to dla mnie największe wyróżnienie.

 

Drożdżowe króliczki i kurczaczki:

 

 

Składniki (ciasto):

- 4 szklanki mąki + trochę mąki do podsypywania

- 25g. drożdży

- 280 ml. ciepłego mleka

- pół szklanki cukru

- 10 dag. miękkiej margaryny

 

Do dekoracji:

- tabliczka czekolady mlecznej/gorzkiej

- kolorowe cukrowe pisaki

- żółty lukier

- pół tabliczki białej czekoldy

- garść rodzynek

 

3 szklanki mąki przesiewamy przez sito i robimy w niej wgłębienie. Drożdże rozpuszczamy w 1/2 porcji mleka i rozpuszczone wlewamy do mąki. Wszystko delikatnie mieszamy, a następnie dodajemy do drożdży resztę mleka, cukier i masło. Dokładnie zagniatamy ciasto i odstawiamy je na 30 min. w ciepłe miejsce do wyrośnięcia. Kiedy ciasto lekko podrośnie podajemy do niego resztę mąki czyli 1 szklankę. Ciasto dokładnie wyrabiamy tak aby bez problemu odklejało się od ścianek naczynia. Wyrobione ciasto wykładamy na blat podsypany mąką. Ciasto dzielimy na części.

Żeby ulepić zająca z ciasta formujemy kulę, następnie spłaszczamy ją i nacinamy do połowy - przecięcie tworzy uszy zająca (jedno uszko można zagiąć). Z rodzynek robimy nos i oczy zająca.

Żeby ulepić kurczaczki robimy dwie kulki - małą i dużą i sklejamy je ze sobą, żeby tworzyły głowę i.. resztę kurczaczka :)

Gotowe kurczaczki i króliczki układamyna wyłożonej papierem blaszce i smarujemy je roztrzepanym żółtkiem z mlekiem. Pieczemy je w piekarniku nagrzanym do 180' przez ok. 12-15 min.Zajączki po upieczeniu powinny mieć ładny złoto-brązowy kolor.

Kiedy zwierzątka wystygną przystępujemy do dekoracji. Czekoladę roztapiamy w kąpieli wodnej ( nie całą, ok. 2 rządki zostawmy sobie na zrobienie kaczych dzióbków). Częśc krolików smarujemy czekoladą, na czekoladzie układamy z rodzynek nos i oczy, a białą czekoladę kroimy na drobne paski i z nich robimy króliczkom brwi i wąsy. Króliczki, których nie pokryliśmy czekoladą nie mogą być pokrzywdzone - domalowujemy im brwi i zęby białym pisakiem. Kaczuszki pokrywamy żółtym lukrem, kiedy będzie w trakcie zastygania z trójkącika wyciętego z czekoldy rodzimy im dzióbek, a gdy zastygną zielonym pisakiem domalowyjemy zielonym pisakiem oczka.

 

Smacznego!

 

środa, 20 kwietnia 2011
Kawa bananowa

Dzisiaj śmigiem-migiem, bo zaraz biorę się do pieczenia :) Mam masę energii, bo po 10dniowej przerwie znów wróciłam do ćwiczeń i jest mi z tym fantastycznie. Jej, jak mi tego brakowało! No ale ciężko jest ćwiczyć jak jest się lekko pozszywanym :). Zresztą mniejsza! Jakby tego było mało.. mam wolne, zero szkoły do środy, a potem kolejne 9 dni(kochani maturzyści!).. mm. to jest piękne.

Przedstawie Wam dwie wersje tej samej kawci, którą uwielbiam i którą przyrządzam sobie bardzo często - może nawet za często :).

Kawa bananowa:

Składniki:

- kawa rozpuszczalna (chyba, że macie ekspres, wtedy korzystajcie z niego w przypadku kawy po lewej :)

- jeden banan

- 200 ml. mleka

Kawa po lewej - dwuwartwowa:

W blenderze miksujemy banana z mlekiem, wlewamy do szklanki. Osobno przygotowujemy ok. 70 ml. kawy - wsypujemy 1-2 łyżeczki kawy rozp., zalewamy wodą, czekamy aż wystygnie (chociaż trochę :) i wlewamy po ściance do koktajlu bananowego. Po chwili wartwy - bananowa i kawowa się ' ułożą' i będą wyglądały jak na zdjęciu :). Smacznego.

p.s. jeżeli macie ekspres do kawy (jak ja) po prostu lejecie kawe od razu do szklanki z koktajlem.

Kawa bananowa, wersja po prawej:

Do blendera wlewacie mleko i mieszacie je chwile, żeby się fajnie spieniło, po chwili dosypujecie ok. 2 łyżeczki kawy (chyba, że wolicie słabą), na koniec do kawy z mlekiem wrzucami banana i wszystko razem traktujecie raz jeszcze blenderem. Gotowe - smacznego! :)

 

Obie kawy smakują bardzo podobnie.. różnicą jest to, że w przepisie po lewym używacie wody :) Wydaje mi się też, że kawa po lewej jest bardziej efektowa, co oczywiście nie znaczy, że ta po prawej jest gorsza - gdyż smakuje fantastycznie. 

poniedziałek, 18 kwietnia 2011
makaron po chińsku

Wczoraj myślałam co powinnam zrobić z piersi z kurczaka, która czekała na swoją kolejke.. a tu proszę! natknęłam się na świetny przepis - na makaron z kurczakiem i zieloną fasolką , przepis ten zainspirował mnie do stworzenia dzisiejszego obiadku, który zniknął 'szybciej niż ustawa przewiduje'. Tak więc dzisiaj Ola nie stanęła przeciwko garnkom, Ola zmierzyła się z wokiem, ot co!

Makaron po chińsku:

Składniki:

- pierś z kurczaka, ok. 0,6kg.

- 250g. mrożonej fasolki szparagowej (lub świeża - wiadomo :)

-250g. mrożonej mieszanki chińskiej - po prostu nie lubie stać i kroić wszystkiego w paseczki, jeżeli 'to' może zrobić się za mnie :)

- 300g. makaronu pełnoziarnistego tagliatelle

- do marynaty: sos sojowy ciemny(2 łyżki), przyprawa do kuchni chińskiej, chilli, czosnek, pieprz ziołowy, oliwa z oliwek, papryka ostra

- do makaronu: chilli, papryka słodka, koper, trochę curry (dla kolorku)

 

Pierś z kurczaka kroimy w paseczki i mieszamy z marynatą - odstawiamy na min. pół godziny. Wstawiamy makaron i gotujemy go al dente. W tym samym czasie podsmażamy w woku (jeżeli nie macie- użyjcie zwykłej patelni) pierś na niewielkiej ilości oliwy z oliwek, kiedy będzie ładnie zarumieniona wrzucamy fasolkę i warzywa z mieszanki chińskiej i smażymy całość razem. Gdy makaron będzie gotowy wrzucamy go do woka, mieszamy całość i smażymy jakieś 2-3min. z mięsem i warzywami - przyprawiamy papryką, curry, chilli i koprem - według uznania, ja lubie sobie 'dopieprzyć' :). Smacznego!

niedziela, 17 kwietnia 2011
Kokosanki light :)

Wczoraj coś tam wspomniałam o mojej słabości do słodyczy, a dzisiaj kontynuuje wątek. Jestem strasznie łakoma i jak już dorwę się do czegoś słodkiego to nie ma zmiłuj :) Dlatego też muszę sobie jakoś radzić, żeby było słodko a przy okazji żebym była w stanie mieścić się w drzwiach bez większego problemu :)

Wczoraj oczekując na mojego mężczyznę i oglądając z okna Flash Mob'a (link - klik.) stwierdziłam, że (wszyscy to znają :) 'zjadłabym coś słodkiego'. Myślałam, myślałam i wymyśliłam.

Kokosanki light:

 

Składniki:

- 100g. wiórek kokosowych

- 3 łyżki płatków ryżowych

- 3 łyżki płatków owsianych

- 300 ml. jogurtu naturalnego

- cynamon

- łyżka miodu (lub więcej, jeżeli wolicie żeby ciastka były słodsze)

 

Wszystko wrzucamy do miski, mieszamy, z masy formujemy kuleczki (jeżeli nie jest dość gęsta po prostu dorzucamy jeszcze płatków ryżowych i owsianych, aż masa da się 'formować' :). Kulki układamy na pergaminie i wkładamy do piekarnika nagrzanego do 160 stopni na ok. 15-20 minut. Gotowe - smacznego! :) Smakują super z kawą.

 

sobota, 16 kwietnia 2011
Curry z kurczaka

Mam moralnego kaca - znowu objadłam się słodyczami i marudzę. Okropne, że jestem w stanie się pilnować do ok. 16.. a potem.. ojj..ale jak to powiedziała dzisiaj Renatka ' nie pije, nie pale, więc jakbym jeszcze miała nie jeść słodyczy byłby to koniec' :)

 

No dobra, ale nie będę się tu rozpisywała na temat mojego słodyczoholizmu :)

 

Curry z kurczka z mlekiem kokosowym:

Mój pierwszy eksperyment z mlekiem kokosowym.. uważam, że udany (mówiąc nieskromnie :), chociaż mój brat nie podziela tego zdania. Mówiąc krótko - idealny dla wszystkich ludzi lubiących specyficzne smaki.

 

 

Składniki :

- 2 torebki ryżu

- pierś z kurczaka -ok.0,6kg.

- pół paczki mrożonych warzyw chińskich

- pół puszki ananasa

- garść rodzynek

- przyprawy: curry (sporo), kurkuma, papryka ostra, sól, pieprz

- pół puszki mleka kokosowego - 200g.

 

Kurczaka przyprawiamy i zostawiamy na min. pół godziny, żeby wchłonął przyprawy. Gotujemy ryż. Podsmażamy kurczaka na teflonie, dodajemy warzywa, ananasa kroimy w kostke i wrzucamy na patelnie. Dodajemy mleko kokosowe, rodzynki, gotujemy kilkanaście minut na wolnym ogniu, do sosu dodajemy ryż, całość mieszamy i gotujemy jeszcze chwile. Gotowe - smacznego! :) Najadają się tym 3-4 osoby.

 

piątek, 15 kwietnia 2011
Krewetki z makaronem w sosie pomidorowym

Krewetki z makaronem w sosie pomidorowym:

 

Po prostu uwielbiam smak krewetek, nie mogę bez nich żyć i zaczynam świrować kiedy za długo nie pojawiają się na moim stole. A połączenie makaronu, sosu i tych cudeniek odpowiada mi w stu procentach!

 

 

Składniki:

- krewetki królewskie - jedno opakowanie

- oliwa z oliwek

- pół paczki opakowania makaronu pełnoziarnistego penne

- puszka pomidorów

- bazylia, oregano, majeranek, pieprz, sól, czosnek

 

Krewetki rozmrozić. Na oliwie podsmażyć ząbek czosnku, gdy tłuszcz 'złapie aromat' zdjąć czosnek z patelni, podsmażyć na niej krewetki z obu stron. W między czasie gotować makaron al dente. Pomidory pokroić w kostke i dodać do podsmażonych krewetek. Dusić krewetki z pomidorami, dodać zioła i na minute przed podaniem dorzucić do sosu makaron - dokładnie wymieszać sos z makaronem. Można podawać z parmezanem - smacznego!

czwartek, 14 kwietnia 2011

Coś dla fanów warzyw i zdrowia - placuszki bakłażanowe :)

 

Placuszki bakłażanowe:

 

 

Składniki:

- jeden bakłażan średniej wielkości - ok. pół kg

- jedno jajko

- łyżka mąki razowej

- papryka czerwona

- przyprawy: bazylia, oregano, majeranek, papryka słodka, pieprz, sól

 

Bakłażana umyć i zetrzeć na grubych oczkach, posolić i odstawić na ok. pół godziny. Po upływie czasu bakłażana odcisnąć z wody i odlać ją, żeby placki nie były za rzadkie. Do bakłażana dodać jajko, mąkę i przyprawy, wymieszać. Placuszki usmażyć na rozgrzanym teflonie, przewracając po ok. 3 minutach. Papryke upiec w piekarniku, bądź na grillu, potraktować blenderem, zmieszać z przyprawami. Placuszki podawać z pastą paprykową - smacznego! Porcja dla 2 osób, jako dodatek lub samodzielne danie :)

 

 
1 , 2